Nigdy Nie Byłam Wystarczająca: Historia Miłości, Której Nie Chcieli Przyjąć

— Lejla, nie rozumiesz? Oni nigdy cię nie zaakceptują — głos Tarika drżał, a ja czułam, jakby ktoś ściskał mi serce. Stałam na środku jego mieszkania w Krakowie, z walizką w ręku, gotowa wrócić do Sarajewa. W powietrzu wisiała cisza, która bolała bardziej niż jakiekolwiek słowa.

Może powinnam zacząć od początku. Urodziłam się w Sarajewie, w rodzinie, która rozpadła się, zanim nauczyłam się dobrze czytać. Ojciec odszedł do innej kobiety, matka została sama z dwójką dzieci i kredytem na mieszkanie. Pamiętam zimne poranki, kiedy matka wychodziła do pracy o świcie, a ja robiłam kanapki dla siebie i młodszego brata. Nie mieliśmy wiele, ale mieliśmy siebie.

Kiedy dostałam się na studia do Krakowa, myślałam, że świat stoi przede mną otworem. Tam poznałam Tarika — wysokiego, pewnego siebie chłopaka o ciepłym spojrzeniu i uśmiechu, który potrafił rozjaśnić nawet najbardziej szary dzień. Szybko staliśmy się nierozłączni. On pokazał mi Kraków, ja opowiadałam mu o Sarajewie. On zabierał mnie do kawiarni na Kazimierzu, ja gotowałam mu burek według przepisu mojej babci.

Pierwszy raz spotkałam jego rodziców podczas świąt Bożego Narodzenia. Pani Jadwiga spojrzała na mnie z góry, jakby oceniała każdy szczegół mojego wyglądu. Pan Marek był uprzejmy, ale chłodny. Rozmowa przy stole była pełna niedopowiedzeń. — Lejla, a twoja rodzina mieszka jeszcze w Sarajewie? — zapytała pani Jadwiga z lekkim uśmiechem. — Tak, mama i brat — odpowiedziałam cicho. — A czym zajmuje się twoja mama? — Pracuje w sklepie spożywczym. Widziałam, jak jej usta drgnęły w grymasie.

Po kolacji Tarik przytulił mnie i powiedział: — Nie przejmuj się nimi. Oni po prostu są tacy… zamknięci. Ale ja cię kocham.

Przez chwilę wierzyłam, że to wystarczy.

Z czasem jednak zaczęły pojawiać się drobne uwagi. — Lejla, może powinnaś pomyśleć o pracy w większej firmie? — rzuciła pani Jadwiga podczas kolejnego spotkania. — Wiesz, Tarik zasługuje na kogoś, kto będzie go wspierał na odpowiednim poziomie.

Tarik coraz częściej wracał do domu przygnębiony po rozmowach z rodzicami. — Oni chcą, żebym poznał kogoś… odpowiedniego — powiedział pewnego wieczoru. — Kogoś z naszej klasy społecznej.

Pewnego dnia wróciłam do mieszkania i zobaczyłam Tarika siedzącego przy stole z listem w ręku. — To od mojej matki — powiedział beznamiętnie. — Pisze, że jeśli nie zakończę tej relacji, odetną mnie finansowo.

Poczułam się jak intruz we własnym życiu. Przez kolejne tygodnie próbowałam udowodnić wszystkim — sobie, Tarikowi, jego rodzicom — że jestem wystarczająca. Pracowałam na dwa etaty, żeby nie być dla niego ciężarem. Zapisałam się na kursy językowe i biznesowe. Ale im bardziej się starałam, tym bardziej czułam się niewidzialna.

Najgorsze przyszło podczas rodzinnej kolacji u Tarika. Pani Jadwiga przedstawiła mi Zuzannę — córkę znajomych z Warszawy. Piękna, wykształcona, pewna siebie. Rozmawiali ze sobą tak swobodnie, jakby znali się od lat. Czułam się jak piąte koło u wozu.

Po kolacji Tarik próbował mnie pocieszyć: — To tylko znajoma mojej mamy. Nie słuchaj jej.

Ale kilka dni później znalazłam wiadomość na jego telefonie: „Miło było cię znów zobaczyć. Może spotkamy się na kawie?” Zadrżałam. Tarik zapewniał mnie, że to nic nie znaczy.

W końcu przyszedł dzień, kiedy nie wytrzymałam.

— Tarik, ile jeszcze będziemy udawać? Twoi rodzice nigdy mnie nie zaakceptują. Zawsze będę tą gorszą, tą z Sarajewa, tą bez nazwiska i pieniędzy! — krzyczałam przez łzy.

— Lejla… ja cię kocham! Ale nie wiem już, czy mam siłę walczyć z nimi wszystkimi… — odpowiedział cicho.

Spakowałam walizkę i wyszłam. Na klatce schodowej minęłam panią Jadwigę. Spojrzała na mnie z satysfakcją.

Wróciłam do Sarajewa z poczuciem porażki i pustki. Przez długie tygodnie nie mogłam spać ani jeść. Matka próbowała mnie pocieszać: — Lejla, życie to nie bajka. Ale czasem to właśnie te najtrudniejsze doświadczenia uczą nas najwięcej.

Minęły miesiące. Znalazłam pracę w organizacji pozarządowej pomagającej kobietom po rozwodach i przemocowych związkach. Pomagałam innym odnaleźć siłę i sens życia po stracie.

Czasem myślę o Tariku. Czy był szczęśliwy? Czy wybrał Zuzannę? Czy żałuje?

A może to ja powinnam żałować? Czy naprawdę można wygrać z uprzedzeniami i oczekiwaniami innych? Czy miłość wystarczy, gdy cały świat mówi ci: „Nie jesteś wystarczająca”?

Może właśnie dlatego ta historia boli tak bardzo — bo każdy z nas choć raz poczuł się niewidzialny wobec cudzych oczekiwań.