Teściowa znowu odwołała pomoc przy dzieciach, a mój mąż powiedział tylko, że ona też ma prawo żyć — wtedy coś we mnie pękło
Stałam w kuchni z telefonem przy uchu, gdy teściowa po raz kolejny odwołała pomoc przy dzieciach, a ja poczułam, że zaraz się rozsypię. Najbardziej zabolało mnie nie to, że wyjechała, tylko że mój mąż stanął po jej stronie, jakby moje zmęczenie było czymś niewidzialnym. Dopiero kiedy w domu naprawdę zrobiło się cicho od niewypowiedzianych pretensji, usiedliśmy i powiedziałam wprost, że już nie daję rady.