Spakowałam dziecko i wyszłam, gdy teściowa zaczęła uczyć mojego syna, że „chłopcy nie płaczą”, a mój mąż znowu powiedział, że jego mama tylko chce dobrze
Stałam w przedpokoju z torbą w ręku, kiedy moja teściowa po raz kolejny podważyła wszystko, co robię jako matka, a mój mąż jak zwykle nie miał odwagi stanąć po mojej stronie. Przez lata próbowałam to wytrzymać, tłumaczyć, rozmawiać i ratować nasz dom, ale pękłam dopiero wtedy, gdy zrozumiałam, czego nasze dziecko uczy się z tej codziennej przemocy. Wyszłam nie dlatego, że przestałam kochać męża, tylko dlatego, że w końcu musiałam ochronić siebie i wartości, których nie oddam nikomu.