Chciałam wrócić do byłego męża, ale mój syn wybrał ojczyma. Czy można odbudować rodzinę na siłę?
– Mamo, nie chcę go widzieć. – Głos Kacpra był cichy, ale stanowczy. Stał w progu kuchni, z opuszczonymi ramionami, a ja poczułam, jakby ktoś ścisnął mnie za gardło.
W tej chwili wszystko się zatrzymało. Woda w czajniku przestała bulgotać, zegar na ścianie przestał tykać. Tylko jego słowa odbijały się echem w mojej głowie: „Nie chcę go widzieć”.
Kacper miał wtedy czternaście lat. Mój syn – mój świat. Przez lata byłam przekonana, że kiedyś uda mi się odbudować naszą rodzinę. Że wrócimy do tego, co było przed rozwodem z Pawłem. Że Kacper będzie miał znowu ojca, a ja – męża, którego kiedyś kochałam do szaleństwa.
Ale Kacper patrzył na mnie z wyrzutem. – On nie jest moim tatą. Tata to Tomek.
Tomek… Mój drugi mąż. Człowiek o złotym sercu, który pojawił się w naszym życiu, gdy byłam na dnie. Po rozwodzie z Pawłem nie potrafiłam się pozbierać. Paweł odszedł do innej kobiety, zostawiając mnie z małym dzieckiem i długami po naszym wspólnym mieszkaniu. Przez dwa lata walczyłam o każdy dzień, o każdy uśmiech Kacpra. Potem pojawił się Tomek – sąsiad z klatki obok, który najpierw pomagał mi nosić zakupy, potem naprawiał cieknący kran, aż w końcu został na zawsze.
Kacper miał wtedy sześć lat i od razu pokochał Tomka. To on nauczył go jeździć na rowerze, to on chodził na wywiadówki i to on tulił go do snu po koszmarach. Paweł dzwonił rzadko, odwiedzał jeszcze rzadziej. Z czasem kontakt się urwał.
Aż pewnego dnia Paweł zadzwonił. Powiedział, że się zmienił, że chce naprawić błędy i wrócić do nas. Że tęskni za synem i za mną. Przez kilka tygodni rozmawialiśmy przez telefon – najpierw nieufnie, potem coraz dłużej i cieplej. Zaczęłam wierzyć, że może jeszcze wszystko da się naprawić.
Ale Kacper nie chciał o tym słyszeć.
– On cię zostawił! – krzyknął pewnego wieczoru, gdy próbowałam tłumaczyć mu decyzję o spotkaniu z Pawłem. – Gdzie był przez te wszystkie lata? Dlaczego teraz nagle sobie o nas przypomniał?
Nie umiałam odpowiedzieć. Sama zadawałam sobie te pytania nocami, patrząc w sufit i słuchając oddechu Tomka obok.
– Kacper, to twój tata…
– Nie! – przerwał mi gwałtownie. – Mój tata jest tu! – Wskazał na drzwi do pokoju Tomka.
Tomek wyszedł wtedy z pokoju i spojrzał na mnie z troską. – Może nie powinniśmy go zmuszać – powiedział cicho.
Ale ja nie chciałam się poddać. Wierzyłam, że rodzina to coś więcej niż tylko wspomnienia i żal. Chciałam naprawić to, co zostało zniszczone przez błędy młodości.
Paweł był moją pierwszą miłością. Poznaliśmy się w liceum – ja cicha kujonka z wiecznym stresem przed sprawdzianami, on luzak z ostatniej ławki, który miał wszystko gdzieś. Przy nim czułam się wyjątkowa. Byliśmy jak ogień i woda – kłóciliśmy się o wszystko, ale zawsze wracaliśmy do siebie.
Po maturze zamieszkaliśmy razem w wynajętej kawalerce na Pradze. Było biednie, ale szczęśliwie. Potem pojawił się Kacper i wszystko się zmieniło. Paweł zaczął coraz częściej znikać z domu, wracać późno, unikać rozmów o przyszłości.
Kiedy odszedł, myślałam, że już nigdy nie będę szczęśliwa. Ale życie potrafi zaskakiwać.
Teraz Paweł chciał wrócić. Pisał długie wiadomości pełne przeprosin i obietnic. Przysłał nawet zdjęcie pierścionka zaręczynowego – tego samego, który sprzedałam po rozwodzie, żeby zapłacić czynsz.
– Mamo, proszę… Nie każ mi go widzieć – powtarzał Kacper niemal codziennie.
W końcu zgodziłam się na jedno spotkanie. Paweł przyjechał z kwiatami i prezentem dla Kacpra – nowym smartfonem. Siedzieliśmy przy stole w milczeniu. Paweł próbował żartować, opowiadać historie z pracy za granicą, ale Kacper patrzył przez okno i milczał.
Po godzinie wstał i wyszedł do swojego pokoju bez słowa.
– On mnie nienawidzi – powiedział Paweł cicho.
– On cię nie zna – odpowiedziałam równie cicho.
Po tamtym spotkaniu Kacper zamknął się w sobie jeszcze bardziej. Przestał rozmawiać ze mną o czymkolwiek innym niż szkoła czy treningi piłki nożnej.
Tomek próbował łagodzić sytuację:
– Daj mu czas. On musi sam zdecydować.
Ale ja nie umiałam odpuścić. Czułam się rozdarta między przeszłością a teraźniejszością. Między Pawłem a Tomkiem. Między tym, co powinnam zrobić jako matka, a tym, czego pragnę jako kobieta.
Któregoś wieczoru usiadłam przy łóżku Kacpra i zapytałam:
– Czego ty chcesz?
Spojrzał na mnie ze łzami w oczach:
– Chcę mieć spokój… Chcę mieć rodzinę taką jak teraz.
Wtedy zrozumiałam: nie da się odbudować rodziny na siłę. Nie da się zmusić dziecka do miłości ani wymazać lat bólu jednym spotkaniem.
Dziś Paweł znów mieszka za granicą. Pisze czasem do mnie wiadomości pełne żalu i tęsknoty. Ja zostałam tu – z Tomkiem i Kacprem. Nasza rodzina jest inna niż sobie wymarzyłam kiedyś w liceum… Ale może właśnie taka powinna być?
Czy można naprawić przeszłość? Czy warto próbować odbudowywać coś tylko dlatego, że kiedyś było piękne? A może lepiej nauczyć się kochać to, co mamy tu i teraz?