Wyrwałam Pawłowi klucze z ręki, bo mój pies krwawił na kafelkach — a za drzwiami stała policja
Nie planowałam żadnej rewolucji, dopóki w mojej kuchni nie pojawiła się krew i obcy głos po drugiej stronie drzwi. Mój pies nie był tłem tej historii — to on zmusił mnie do decyzji, które przecięły moje życie na „przed” i „po”. Dziś wciąż czuję wstyd i ulgę naraz, i nie wiem, czy granice to miłość, czy zdrada.