W domu, gdzie dżinsy były zakazane, a pies uratował mi życie
Wpadłem do mieszkania Mileny z krwią na dłoniach, bo jej pies wcisnął mi się pod nogi na klatce schodowej i coś było bardzo nie tak.W domu jej matki, Liliany, zasady były twardsze niż beton w bloku, a ja miałem wrażenie, że każdy mój oddech jest „nie na miejscu”.Nie spodziewałem się, że to właśnie ten kundel popchnie mnie do decyzji, których już nigdy nie dało się cofnąć.