„Przywieź wnuki, ale nie zapomnij portfela” — a potem mój pies wciągnął mnie z powrotem do życia
Biegłam po klatce schodowej za moim psem, a na stopniach zostały krople krwi i ślad mokrych łap. W tamtej chwili nie myślałam o NFZ, o rachunkach ani o tym, że dzieci znów nie oddzwoniły — liczyło się tylko, żeby go nie stracić. Nie spodziewałam się, że ten kundel zmusi mnie do decyzji, których już nie da się cofnąć.