Cudze szczęście, nasza cena – jak pies z klatki schodowej zatrzymał mnie przed kolejnym „musisz”
Biegłam po schodach w warszawskim bloku, kiedy mój pies nagle wyrwał się do przodu i wciągnął mnie w coś, co pachniało krwią i detergentem. Wtedy zrozumiałam, że całe życie robiłam rzeczy „dla rodziny”, a nie dla siebie, i że to się zaraz skończy. Opowiadam, jak zwykły kundel zmusił mnie do trzech decyzji, których nie dało się już cofnąć.