„Kochanie, jestem w Zakopanem, a dzieci są u mamy. Proszę, wybacz i zrozum!” – Jak jedna noc i jeden pies zatrzymały mój upadek
Uciekłam, bo nie miałam już siły oddychać w swoim własnym mieszkaniu i w swoim własnym życiu. W Zakopanem, w śniegu i strachu, spotkałam psa, który nie pozwolił mi zniknąć i zmusił mnie do decyzji, których nie da się cofnąć. Do dziś nie wiem, czy bardziej uratowałam jego, czy on mnie.