Kiedy Rufi wgryzł się w rękaw policjanta, zrozumiałam, że nie chodzi już tylko o mnie
Byłam w środku rodzinnej wojny o uznanie i szacunek, kiedy pies pojawił się w naszym życiu jak nieproszony świadek. To on wymusił na mnie decyzje, których bałam się latami: postawić granice, poprosić o pomoc i zmienić dom. Do dziś czuję na dłoniach jego ciepło i wiem, że bez niego mogłabym się rozsypać.