Dylemat Odległości: Kiedy Dorosłe Dzieci Wyprowadzają się Daleko
Analiza emocjonalnych i praktycznych wyzwań, przed którymi stają rodziny, gdy dorosłe dzieci decydują się mieszkać daleko od swoich rodziców.
Analiza emocjonalnych i praktycznych wyzwań, przed którymi stają rodziny, gdy dorosłe dzieci decydują się mieszkać daleko od swoich rodziców.
Matka Anny, choć w pełni zdolna do samodzielnego funkcjonowania, często dzwoniła do córki z pilnymi prośbami o pomoc. Te telefony często przychodziły późno w nocy lub wcześnie rano, zmuszając Annę do balansowania między wymagającą pracą a potrzebami matki. Ten ciągły cykl odbijał się na samopoczuciu Anny i nadwyrężał ich relację.
Mam pięcioro dzieci—dwie córki i trzech synów. To było około 30 lat temu, kiedy były małe. Teraz wszystkie moje dzieci są dorosłe i zakładają własne rodziny. Moje relacje z córkami są napięte, a synowie są zdystansowani.
„Mamo, jestem dorosły! Muszę podejmować własne decyzje!” powiedział Jakub, rozłożony na kanapie i oglądający telewizję. „Nie mówię, że jesteś małym chłopcem! Ale…”
Pani Małgorzata jest na emeryturze od lat. Patrzy przez okno, zastanawiając się, co teraz robią jej dorosłe córki i syn. Czy przyjdą złożyć jej życzenia urodzinowe? Może chociaż zadzwonią? Nie wydaje się, żeby chcieli spędzać wolny czas ze swoją starszą matką. „Pamiętam, kiedy mój mąż zostawił mnie z trójką dzieci. Nie chciał…”
Moja córka ma 27 lat. Mój syn ma 31 lat. Kocham moje dzieci ponad wszystko na świecie i zawsze starałam się zapewnić im jedzenie, ubrania i wszystko, czego potrzebowali. Razem z mężem zapewniliśmy im dobrą edukację i staraliśmy się wychować ich na uczciwych ludzi. Nigdy nie krzyczeliśmy, nie zmuszaliśmy ich do nauki ani nie karaliśmy. Myślałam
Linda ma troje dzieci, które dawno opuściły rodzinny dom. Jej najstarszy syn mieszka za granicą ze swoją rodziną. Wyprowadził się w bardzo młodym wieku i od tamtej pory nie widział swojej matki. Pozostały tylko zdjęcia, listy i życzenia świąteczne. Linda starannie przechowuje wszystko i często, zwłaszcza zimowymi wieczorami, przegląda je i czyta. „Synu, tak bardzo za tobą tęsknimy…”
Od najmłodszych lat przyzwyczajają się do tego, że wszystko jest im podane na tacy. Ale kiedy przychodzi czas zmierzyć się z prawdziwym światem, na horyzoncie pojawia się góra wyzwań.
Kiedy wyjeżdżała, spakowała nie tylko swoje rzeczy, ale także postanowiła zabrać kilka urządzeń z naszego domu. Eliana była bardzo radosna i podekscytowana. „Mamo, dam sobie radę,” zapewniała mnie. Ale sprawy nie potoczyły się tak, jak się spodziewała.