Oddaliśmy go do dziadków, żeby ratować dom. Do dziś nie umiem sobie wybaczyć, że właśnie wtedy straciłam syna
Pamiętam dzień, w którym w naszym mieszkaniu padły słowa, których już nie dało się cofnąć. Myślałam, że wysyłając pasierba do dziadków na jakiś czas, dam wszystkim oddech i uratuję rodzinę. Zamiast tego zostałam z ciszą, poczuciem winy i chłopcem, który spojrzał na mnie tak, jakby właśnie zrozumiał, że nigdzie nie ma swojego miejsca.