Mama zamknęła mi drzwi przed nosem, kiedy błagałam o pomoc przy dzieciach. Myślałam, że wszystko się sypie, aż zrozumiałam coś bardzo bolesnego
Stałam z dziećmi na klatce schodowej i czułam, jak grunt usuwa mi się spod nóg, kiedy własna matka powiedziała, że nie będzie już ratować mnie z każdej opresji. Wtedy byłam na nią wściekła, bo nowa praca wisiała na włosku, a ja nie wiedziałam, jak poskładać dom, obowiązki i codzienny chaos. Dopiero później zrozumiałam, że jej odmowa nie była brakiem miłości, tylko granicą, której wcześniej nie chciałam widzieć.