Mąż uciekł, długi nas zjadły, a potem zabrali mi dzieci. Do dziś nie umiem sobie wybaczyć tamtego dnia
Stałam w zimnej kuchni naszego starego domu, kiedy usłyszałam, że dzieci nie wrócą ze mną. Zostałam sama z długami, wilgocią na ścianach i poczuciem, że przegrywam każdy kolejny dzień, choć pracowałam ponad siły. Opowiadam to, bo może ktoś zrozumie, jak łatwo na prowincji stracić wszystko, kiedy zostaje się bez wsparcia.