Przez dwanaście lat prosiłam własnego męża o pieniądze na życie. Dopiero gdy założyłam tajne konto, zrozumiałam, że to nie było małżeństwo, tylko klatka
Pamiętam ten moment, kiedy stałam w kuchni z paragonem w dłoni, a mój mąż znów rozliczał mnie z każdej złotówki, jakbym była obcą osobą, a nie jego żoną. Przez lata żyłam w domu, w którym wszystko miało wyglądać dobrze, ale ja nie miałam dostępu ani do wspólnych oszczędności, ani do własnej godności. Dopiero gdy potajemnie podjęłam pracę i zaczęłam odkładać pieniądze na osobnym koncie, znalazłam w sobie siłę, żeby odejść z dziećmi i zawalczyć o normalne życie.