Przy kasie brakowało osiemdziesięciu tysięcy, a wtedy pękła cała prawda o moich córkach
Stałam w biurze naszej rodzinnej firmy i patrzyłam na puste miejsce w sejfie, kiedy moja biologiczna córka krzyczała, że ostrzegała mnie przed adopcją. Dopiero później odkryłam, że zaginiona, ciężarna córka nie uciekła tylko z pieniędzmi, ale przede wszystkim ze strachu i upokorzenia. Musiałam wybrać, czy bronić majątku i świętego spokoju, czy ratować rodzinę, która rozsypywała mi się w rękach.