Po narodzinach córki przestaliśmy być małżeństwem. Dopiero jedno zdanie Pawła uświadomiło mi, że oboje tonęliśmy
Po narodzinach Zosi czułam się samotna, choć mój mąż każdego wieczoru wracał do domu. Narastające pretensje, przemęczenie i ciągła krytyka mojej mamy niemal zniszczyły nasze małżeństwo. Dopiero szczera rozmowa pokazała mi, że oboje baliśmy się tego samego, tylko każde z nas milczało osobno.