Mąż upokorzył mnie przy całej rodzinie i nazwał ciężarem. Wtedy spojrzałam na naszą córkę i zrozumiałam, że jeśli dziś nie odejdę, nauczę ją milczeć tak jak ja
Siedziałam przy stole z zaciśniętymi dłońmi, kiedy mój mąż po raz kolejny zrobił ze mnie pośmiewisko przy wszystkich i udawał, że to tylko żart. Przez lata wmawiałam sobie, że wytrzymuję dla córki i dla świętego spokoju, ale tamtego wieczoru zobaczyłam w jej oczach coś, czego nie umiałam już zignorować. Odeszłam, bo nie chciałam, żeby moje dziecko uwierzyło, że miłość ma smak wstydu i strachu.