Gdy powiedziała „nie jadę”, musiałem w końcu wybrać między rodziną, z której pochodzę, a tą, którą sam stworzyłem
Siedziałem z telefonem w ręku, kiedy żona powiedziała mi prosto w twarz, że nie pojedzie z moją rodziną na kolejne wakacje i poczułem, jak wszystko we mnie się zaciska. Najpierw próbowałem ją przekonać, bo bałem się reakcji rodziców i rodzeństwa, ale szybko zrozumiałem, że tak naprawdę od lat kazałem jej płacić za mój święty spokój. Ostatecznie musiałem zdecydować, czy ważniejsze jest to, co powiedzą inni, czy zdrowie psychiczne kobiety, z którą dzielę życie i wychowuję dzieci.