Po śmierci naszej córeczki chciałam oddać jej organy. Mąż i teściowie nazwali mnie wyrodną matką
Po śmierci sześcioletniej Zosi musiałam podjąć decyzję, na którą żadna matka nie jest gotowa. Chciałam, żeby jej organy uratowały inne dzieci, ale mój mąż i jego rodzice uznali to za zdradę. Zostałam sama z żałobą, poczuciem winy i pytaniem, czy miłość może oznaczać również zgodę na pożegnanie.