Zerwałam zaręczyny, kiedy usłyszałam przy stole, że jestem „tylko fryzjerką” — dopiero wtedy zrozumiałam, jak bardzo mnie umniejszano
Siedziałam przy rodzinnym obiedzie mojego narzeczonego, kiedy z jego ust padły słowa, które zabolały mnie bardziej niż wszystkie wcześniejsze docinki. Przez długi czas wmówiłam sobie, że przesadzam, że to tylko żarty, że miłość wymaga cierpliwości, ale w końcu zobaczyłam, że tracę samą siebie. Odeszłam z pierścionkiem w kieszeni, łzami w oczach i strachem w gardle, a potem krok po kroku odbudowałam swoje życie i swój salon.