Zaczęło się między mopem a skurczami. W dziewiątym miesiącu rodziłam prawie sama, a uratował mnie ochroniarz z nocnej zmiany

Zaczęło się między mopem a skurczami. W dziewiątym miesiącu rodziłam prawie sama, a uratował mnie ochroniarz z nocnej zmiany

Nigdy nie zapomnę tej nocy w warszawskim biurowcu, kiedy z brzuchem pod samą brodę szorowałam podłogę i nagle zgięło mnie z bólu. Zostałam sama, bez partnera, bez rodziny i bez pieniędzy, a jedyną osobą, która wtedy naprawdę przy mnie była, okazał się ochroniarz z recepcji. Po porodzie straciłam pracę, ale właśnie wtedy zaczęła się moja najtrudniejsza i najbardziej ludzkia walka o życie z moim synem.