Teściowa codziennie uczyła mnie, jak być „dobrą żoną”. Dopiero gdy zachorowałam, zrozumiałam, że w tym małżeństwie jestem zupełnie sama
Przez lata próbowałam zasłużyć na akceptację teściowej i wsparcie własnego męża. Kiedy choroba przykuła mnie do łóżka, Filip martwił się jedynie o to, kto przygotuje mu obiad. Wtedy po raz pierwszy wybrałam siebie, choć oznaczało to odejście z walizką i złamanym sercem.