Kiedy Teściowa w Łóżku Zorganizowała Kolację: Historia o Miłości, Dumie i Rodzinnych Konfliktach
— Nie, nie rób tego! — głos pani Haliny przeszył ciszę mieszkania jak dźwięk tłuczonego szkła. Stałam na korytarzu z miską sałatki jarzynowej, czując, jak pot spływa mi po plecach. Bartek, mój mąż, spojrzał na mnie bezradnie, choć próbował dodać mi otuchy.
— Mamo, przecież sama prosiłaś o kolację dla wszystkich — powiedział cicho. — Nie dasz rady wstać z łóżka, a ja… no wiesz, że nie umiem gotować.
— To niech twoja żona nie myśli, że wszystko musi robić po swojemu! — padło zza drzwi sypialni. — Ja już wszystko zaplanowałam!
Od ośmiu lat jestem żoną Bartka, najstarszego z trzech synów pani Haliny. Kiedyś myślałam, że duża rodzina to błogosławieństwo — wsparcie, śmiech przy stole, ciepło. Ale od początku czułam się jak obca. Każde moje słowo było oceniane, każdy gest analizowany. Pani Halina miała swoje zasady i nie zamierzała ich zmieniać.
Tego dnia wszystko się skumulowało. Pani Halina od kilku tygodni była przykuta do łóżka po operacji biodra. Mimo to postanowiła zorganizować rodzinną kolację — „żeby pokazać, że jeszcze nie jest bezużyteczna”. Bartek nie potrafił ugotować nawet jajka na twardo. Jego bracia — Krzysiek i Wojtek — byli zajęci swoimi rodzinami. A ja? Ja byłam tą „obcą”, która zawsze robi coś nie tak.
Przygotowałam więc kilka dań dzień wcześniej: bigos według jej przepisu (choć dodałam odrobinę więcej majeranku), sałatkę jarzynową i sernik. Chciałam pomóc, ale też pokazać, że potrafię zadbać o rodzinę. Gdy weszliśmy do mieszkania teściowej, poczułam znajome napięcie. W powietrzu wisiała cisza przed burzą.
— Bartku, postaw ten garnek na kuchence — usłyszeliśmy z sypialni. — A ty, Marto… możesz podać mi telefon? Muszę zadzwonić do Krzyśka.
Podałam jej telefon. Słyszałam przez uchylone drzwi:
— Krzysiek? Tak, wszystko pod kontrolą. Nie, nie potrzebuję pomocy Marty. Sama wszystko przygotowałam…
Poczułam ukłucie w sercu. Czy naprawdę tak bardzo mnie nie chciała? Czy moja obecność była aż tak niewygodna?
Goście zaczęli się schodzić. Krzysiek z żoną Pauliną i dwójką dzieci, Wojtek z narzeczoną Magdą. Wszyscy witali się z panią Haliną jakby była królową Anglii. Ja stałam z boku, podając talerze i sztućce.
— Marto, a gdzie jest twój bigos? — zapytała Paulina.
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, pani Halina rzuciła:
— To mój przepis! Marta tylko doglądała garnka.
Wszyscy się zaśmiali. Bartek spojrzał na mnie przepraszająco.
Kolacja przebiegała w napięciu. Dzieci rozlewały kompot na obrus, Wojtek kłócił się z Magdą o to, kto ma prowadzić samochód do domu. Pani Halina leżała w łóżku w salonie niczym generał wydający rozkazy:
— Bartku, przynieś mi sól! Paulino, popraw poduszkę! Marto… może już posprzątaj ze stołu?
Czułam się jak służąca we własnej rodzinie. Kiedy próbowałam usiąść i porozmawiać z Magdą o jej nowej pracy w szkole językowej, pani Halina głośno westchnęła:
— Kto teraz zrobi herbatę? Marto?
Wstałam bez słowa. W kuchni łzy napływały mi do oczu. Czy naprawdę nigdy nie będę tu mile widziana? Czy zawsze będę tylko dodatkiem do Bartka?
Po kolacji wszyscy zaczęli się zbierać do wyjścia. Pani Halina poprosiła mnie na słowo.
— Marto… wiem, że się starasz — powiedziała cicho. — Ale ja mam swoje sposoby. Nie chcę czuć się zbędna w swoim domu.
Patrzyłam na nią długo.
— Rozumiem — odpowiedziałam równie cicho. — Ale ja też chciałabym poczuć się częścią tej rodziny.
Nie odpowiedziała.
Wróciliśmy z Bartkiem do domu w milczeniu. W końcu powiedział:
— Przepraszam cię za mamę. Ona po prostu boi się stracić kontrolę nad wszystkim.
Pokiwałam głową.
— A ja boję się, że nigdy nie będę tu naprawdę należeć.
Minęły tygodnie. Pani Halina powoli wracała do zdrowia. Czasem dzwoniła do mnie z pytaniem o przepis na sernik albo prosiła o zakupy. Było lepiej… ale nigdy idealnie.
Dziś wiem jedno: rodzina to nie tylko więzy krwi czy wspólne obiady przy stole. To ciągłe szukanie kompromisu między dumą a bezsilnością, między chęcią pomocy a potrzebą bycia docenionym.
Czy kiedyś poczuję się tu jak u siebie? Czy każda synowa musi przejść przez tę samą drogę?