Mąż wysyła mnie z noworodkiem do rodziców, bo „potrzebuje przerwy”. Czy naprawdę jestem sama w tej walce?
Od momentu, gdy Michał powiedział, że „potrzebuje przerwy”, poczułam się, jakby grunt usunął mi się spod nóg. Zostałam sama z płaczącą Zosią, walcząc z bezsennością i poczuciem winy, że nie jestem wystarczająca. Czy naprawdę w małżeństwie można być aż tak samotnym?