Modlitwa w burzy: pies, który wyprowadził mnie z wypalenia, kiedy już nie miałam siły
Wszystko zaczęło się od jednej chwili, gdy mój pies pociągnął mnie w stronę klatki schodowej, a ja zobaczyłam krew i usłyszałam sygnały. Byłam wtedy w środku wypalenia, sama w bloku w Łodzi, i bardziej bałam się kolejnego dnia niż czegokolwiek innego. Nie planowałam ratunku ani przemiany — to on wymusił na mnie decyzje, których nie da się cofnąć.