Nie wiedziałam, czy przeżyje tę noc — a on leżał przy mnie, drżącym ciałem grzejąc moją zimną dłoń…
Kiedy znalazłam Maksia na klatce schodowej, miał zakrwawioną łapę i spojrzenie, jakby przepraszał, że żyje. Byłam po rozwodzie, samotność dusiła mnie jak wilgotne ściany mojego bloku na Bemowie. Nie wiedziałam, że ten bezrasowy kundel zmusi mnie do decyzji, których wcześniej nie umiałam podjąć — nawet dla samej siebie.