Wcisnęłam klucze do ręki policjanta, a pies Dániela skakał po mnie z krwią na łapie — i wtedy zrozumiałam, że nie da się już udawać, że nic się nie zmieni
Wróciłam do pustego mieszkania po rozwodzie i myślałam, że dam radę żyć „na autopilocie”, dopóki w moim życiu nie pojawił się pies, którego nie planowałam. To on wymusił na mnie decyzje, których bałam się najbardziej: zmianę pracy, przeprowadzkę i terapię, a przy okazji wciągnął mnie w relację z dzieckiem mojego partnera. Dziś wiem, że czasem to nie ludzie, tylko zwierzęta pierwsze widzą, kiedy człowiek naprawdę się rozpada.