Na mokrych płytkach w pensjonacie w Międzyzdrojach trzymałam psa za kark, a pod moją dłonią czułam drżenie i krew
Weszłam w te wakacje z zaciśniętym gardłem i gotową listą granic, które miałam postawić mojej teściowej. Nie planowałam żadnych zwrotów akcji, a już na pewno nie tego, że obcy pies wciągnie mnie w decyzje, których nie da się cofnąć. Dziś wiem, że to właśnie on uratował mi życie i rozciął nasze rodzinne kłamstwa jak brudną zasłonę.