„Mamo, wstyd mi za ciebie…” — a potem mój pies pociągnął mnie prosto pod komisariat
Kiedy mój pies wyrwał mi smycz i wciągnął mnie pod bramę, zobaczyłam krew na jego łapie i usłyszałam sygnały policji gdzieś za rogiem. W tamtej chwili byłam już po zdaniu, które wypaliła mi córka: że się mnie wstydzi, bo nie daję jej tyle, co teściowa. Nie wiedziałam jeszcze, że to właśnie ten uparty kundel zmusi mnie do decyzji, których nie da się cofnąć.