Kiedy mój pies wgryzł się w rękaw policjanta, zrozumiałam, że to nie mieszkanie mnie trzyma przy życiu
Siedziałam sama w bloku w Łodzi i myślałam, że najgorsze mam już za sobą, dopóki pies nie wciągnął mnie w sprawy, których nie planowałam dotykać. To on zmusił mnie do trzech decyzji, których nie da się cofnąć: wyprowadzki, zgłoszenia przemocy i rozpoczęcia terapii na NFZ. Dziś wiem, że nie chodziło tylko o mieszkanie, ale o granice, które musiałam postawić, żeby w ogóle oddychać.