Przyłapałam syna prezydenta miasta na niszczeniu zeszytu kolegi. Kilka dni później to ja miałam stracić pracę
Opowiadam, jak zwykła interwencja podczas lekcji zamieniła się w walkę o moją pracę i dobre imię. Nie zgodziłam się milczeć, choć wpływowi rodzice ucznia naciskali na dyrekcję szkoły. Do dziś zastanawiam się, czy postąpiłam słusznie, ryzykując bezpieczeństwo własnej rodziny.