Wybiegł mi z klatki schodowej prosto pod radiowóz. A ja wreszcie zrozumiałam, że w moim domu nie chodzi już o miłość, tylko o kontrolę
Piszę to jako kobieta z Warszawy, która długo udawała, że „tak po prostu jest”, bo wstydziła się przyznać, że teściowa potrafi zniszczyć człowieka bez jednego krzyku. Wszystko zmienił pies, którego wzięłam wbrew rozsądkowi i wbrew Helenie, a potem to on wymusił na mnie decyzje, których nie da się cofnąć. Jeśli milczysz w swoim domu, bo boisz się, że nikt ci nie uwierzy, może ta historia pomoże ci zrobić pierwszy krok.