O ślubie własnego syna dowiedziałam się od sąsiadki. A potem mój pies pociągnął mnie prosto pod zamknięte drzwi
Stałam na klatce schodowej w Lublinie, gdy mój pies nagle wyrwał się do przodu i w tej samej chwili zobaczyłam krew na jego łapie. Zanim zdążyłam zrozumieć, skąd się wzięła, usłyszałam od sąsiadki, że mój syn bierze ślub i nikt nie planował mi o tym powiedzieć. Od tamtego dnia to właśnie on – mój pies – pchał mnie do decyzji, których nie da się cofnąć.