Krew na klatce schodowej i obcy pies, który kazał mi przestać udawać, że daję radę
Biegłam po schodach w piżamie, kiedy obcy pies szarpał mnie za rękaw, a na betonie pojawiła się cienka smuga krwi. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to nie ja uratuję jego, tylko on mnie — w najgorszym momencie mojego wypalenia i wstydu. Ta historia zaczęła się w bloku w Katowicach i skończyła w miejscu, do którego bałam się wrócić: w gabinecie terapeuty i przy stole z mamą.