Kiedy wcisnęłam klamkę, a on zawarczał na schodach — i zobaczyłam krew na jego łapie, wiedziałam, że ktoś nas śledzi
Piszę to w pierwszej osobie, bo przez lata nie wolno mi było nawet mówić własnym głosem. Wszystko zaczęło się od psa, który wpadł w moje życie w chwili, gdy byłam na granicy wypalenia i milczenia. To on zmusił mnie do decyzji, których nie da się cofnąć — i do odwagi, której nie podejrzewałam w sobie.