Kiedy Piotr został u mamy, a ja zostałam z psem i decyzjami, których nie da się cofnąć
Piszę to, bo mój świat rozsypał się nie wtedy, gdy Piotr wyszedł z domu, tylko wtedy, gdy zobaczyłam, że on z niego tak naprawdę nigdy nie wyszedł — mentalnie wciąż był u swojej mamy. Wszystko, co potem zrobiłam, zaczęło się od psa, który wszedł w moje życie przypadkiem i zaczął wymuszać na mnie ruch, oddech i odpowiedzialność. To nie jest historia o cudach, tylko o tym, jak w polskiej codzienności, między blokiem, NFZ i rachunkami, jeden kundel potrafi zmienić kierunek życia.