Teściowa urządzała moje małżeństwo jak własny salon, a mój mąż tylko milczał. Dopiero terapia nauczyła mnie powiedzieć: dość
Stałam w kuchni z drżącymi rękami, kiedy teściowa po raz kolejny wyrzucała mi, że źle prowadzę dom, a mój mąż patrzył w podłogę, jakby to nie dotyczyło jego rodziny. Przez lata pozwalałam, żeby decydowano za mnie o dzieciach, pieniądzach i nawet o tym, kim mam być jako żona, aż w końcu poczułam, że już mnie w tym wszystkim nie ma. Poszłam na terapię i dopiero wtedy zrozumiałam, że jeśli sama nie zawalczę o swoje granice, nikt tego za mnie nie zrobi.