Syn powiedział mi przez telefon, że nie ma dla mnie miejsca na urodzinach mojego wnuka. Do dziś nie mogę zapomnieć, jak bardzo zabolało mnie to jedno zdanie
Stałam w kuchni z tortownicą w rękach, kiedy mój syn odciął mnie od urodzin wnuka i poczułam, jak grunt usuwa mi się spod nóg. Próbowałam walczyć o miejsce w życiu dziecka, które kocham bardziej, niż umiem opisać, ale zderzyłam się ze ścianą zasad, pretensji i upokorzenia. Dziś wciąż zadaję sobie pytanie, gdzie kończy się babcina miłość, a zaczyna wtrącanie się w cudzą rodzinę.