W dniu, w którym podpisałam papiery rozwodowe, nie uroniłam ani jednej łzy. Historia Elżbiety, która odzyskała siebie po zdradzie
W dniu rozwodu nie płakałam, bo łzy zużyłam wcześniej — po cichu, w kuchni, w autobusie, w łazience z odkręconą wodą. Zdrada Pawła i pogarda jego rodziny miały mnie złamać, a stały się punktem zwrotnym, w którym pierwszy raz wybrałam siebie. To opowieść o tym, jak przestałam być „tą, co ma wytrzymać”, i jak z ruin zbudowałam życie, do którego nikt nie ma już kluczy poza mną.