„Nie dotykaj jej rzeczy” — zostałam w domu męża po śmierci Gabrieli i zaczęłam znikać
W dniu pogrzebu Gabrieli usłyszałam, że w tym domu nadal mam być tylko „żoną Piotra”, a nie sobą. Zostałam pod jednym dachem z jego rodziną i każdy dzień zamienił się w walkę o oddech, o granice, o szacunek. Dziś nie wiem, czy większym błędem było zostać… czy wierzyć, że mi tu kiedyś pozwolą być u siebie.