Cisza, która krzyczy: Prawda, której nie chciałam znać

Telefon był wyciszony, ale ja i tak go usłyszałam. Wibracje na kuchennym blacie zabrzmiały jak wystrzał. Spojrzałam — nieznany numer. Piotr właśnie wrócił z delegacji, stał pod prysznicem. Nie wiem, co we mnie wstąpiło. Odebrałam. W słuchawce zapadła cisza, a potem kobiecy głos:

– Proszę mu powiedzieć, że Tomek był dziś bardzo dzielny u dentysty. I że… – zawahała się, jakby nagle straciła odwagę – …że wszystko poszło dobrze.

Zamarłam. Przez chwilę nie mogłam wydobyć z siebie głosu. Kobieta po drugiej stronie czekała jeszcze sekundę, może dwie, po czym się rozłączyła. Stałam w kuchni jak sparaliżowana, wpatrując się w ekran telefonu, na którym widniał tylko numer bez imienia.

Piotr wyszedł spod prysznica, owinięty ręcznikiem, z uśmiechem na twarzy. – Coś się stało? – zapytał, widząc moją minę.

– Kto to jest Tomek? – wypaliłam bez zastanowienia.

Jego twarz stężała. Uśmiech zniknął w jednej chwili. – Skąd to pytanie?

– Dzwoniła jakaś kobieta. Powiedziała, że Tomek był dzielny u dentysty i żebym ci przekazała.

Przez chwilę patrzył na mnie tak, jakby próbował wymyślić kłamstwo na poczekaniu. Ale potem spuścił wzrok i usiadł ciężko na krześle.

– Musimy porozmawiać – powiedział cicho.

Serce waliło mi jak oszalałe. Przez ostatnie miesiące czułam, że coś jest nie tak. Piotr coraz częściej wyjeżdżał służbowo, wracał późno, unikał rozmów o pracy. Myślałam, że mnie zdradza. Przeszukiwałam jego rzeczy, sprawdzałam telefon, ale nigdy nic nie znalazłam. A teraz… teraz okazało się, że to coś znacznie gorszego.

– To mój syn – powiedział nagle. – Tomek to mój syn.

Poczułam, jakby ktoś uderzył mnie w brzuch. Syn? Jak to syn? Przecież mamy tylko Zosię!

– Z kim? – zapytałam drżącym głosem.

– Z Magdą. To było zanim się poznaliśmy… Myślałem, że nigdy cię to nie dotknie, że to przeszłość. Ale Magda zachorowała. Ma raka. Nie wiem, ile jej zostało czasu… Tomek nie ma nikogo oprócz niej i mnie.

Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę. Przez lata żyliśmy razem, budowaliśmy dom, wychowywaliśmy córkę… A on miał drugie życie, o którym nie miałam pojęcia. I teraz nagle okazuje się, że jestem żoną mężczyzny z tajemnicą tak wielką, że aż trudno ją objąć rozumem.

– Dlaczego mi nie powiedziałeś? – wyszeptałam.

– Bałem się. Bałem się cię stracić. Bałem się, że nie będziesz chciała ze mną być.

Wstałam od stołu i zaczęłam chodzić po kuchni tam i z powrotem. W głowie miałam mętlik. Z jednej strony czułam gniew — jak mógł mnie tak okłamywać? Z drugiej strony współczucie — co będzie z tym chłopcem? Co będzie z Magdą?

W nocy nie mogłam zasnąć. Piotr spał na kanapie w salonie; pierwszy raz od lat nie leżeliśmy razem w łóżku. Przewracałam się z boku na bok, myśląc o Tomku. Ile on ma lat? Czy wie o mnie? Czy wie o Zosi? Czy kiedykolwiek widział swojego ojca szczęśliwego?

Następnego dnia Piotr wyszedł do pracy wcześniej niż zwykle. Zosia jeszcze spała. Siedziałam przy stole z kubkiem zimnej kawy i patrzyłam przez okno na szare niebo nad Warszawą. W końcu podjęłam decyzję — muszę zobaczyć tego chłopca.

Zadzwoniłam pod numer z wczorajszego wieczoru. Odebrała Magda.

– Dzień dobry… Tu Anna, żona Piotra.

Po drugiej stronie zapadła cisza.

– Przepraszam, nie powinnam była dzwonić… – zaczęła Magda.

– Chciałabym się spotkać – przerwałam jej stanowczo.

Umówiłyśmy się w kawiarni niedaleko jej mieszkania na Pradze. Magda była blada i bardzo szczupła; choroba odcisnęła na niej swoje piętno. Przyszła z Tomkiem — chłopcem o wielkich brązowych oczach i ciemnych włosach tak podobnych do Piotra, że aż ścisnęło mnie w gardle.

Rozmawiałyśmy długo. Magda opowiedziała mi całą historię: jak poznała Piotra na studiach, jak zaszła w ciążę tuż przed jego wyjazdem do pracy za granicą, jak zdecydowała się wychować Tomka sama, bo Piotr wtedy nie był gotowy na ojcostwo ani na odpowiedzialność. Dopiero kilka lat temu dowiedział się o synu i zaczął im pomagać finansowo oraz odwiedzać chłopca od czasu do czasu.

Tomek siedział cicho przez całą rozmowę, bawiąc się samochodzikiem i ukradkiem spoglądając na mnie spod rzęs.

– On wie o pani – powiedziała Magda cicho. – Wie o Zosi też. Ale nigdy nie chciałam burzyć waszego życia.

Wróciłam do domu rozbita emocjonalnie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Piotr czekał na mnie w kuchni; wyglądał na starszego o dziesięć lat niż jeszcze dwa dni temu.

– I co teraz? – zapytał szeptem.

Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Z jednej strony czułam się zdradzona i oszukana; z drugiej — wiedziałam już wszystko i nie mogłam udawać, że to się nie wydarzyło.

Przez kolejne tygodnie żyliśmy jak obcy ludzie pod jednym dachem. Zosia pytała, dlaczego tata jest smutny i dlaczego mama płacze nocami w łazience. Nie umiałam jej odpowiedzieć.

W końcu podjęliśmy decyzję: musimy powiedzieć Zosi prawdę i spróbować jakoś ułożyć nasze życie na nowo — razem albo osobno.

Dziś wiem jedno: czasem prawda boli bardziej niż największe kłamstwo. Ale czy można budować szczęście na sekretach? Czy potrafię wybaczyć Piotrowi? Czy Tomek stanie się częścią naszej rodziny?

Może nigdy nie znajdę odpowiedzi na te pytania… Ale wiem jedno: życie potrafi zaskoczyć nawet wtedy, gdy myślisz, że już nic cię nie zdziwi.