Mąż wyniósł moje jedzenie do teściowej. A potem pies sprawił, że nie cofnęłam ani jednej decyzji
W środku zimnej klatki schodowej trzymałam w rękach zakrwawioną smycz i wołałam psa, którego znałam dopiero od kilku dni. Wtedy pierwszy raz od dawna zrozumiałam, że jeśli go teraz nie znajdę, to rozsypię się ja — i nasze małżeństwo już się nie poskleja. Ta historia jest o zdradzie, wypaleniu i trzech decyzjach, których nie dało się odkręcić.