Kiedy Moja Teściowa Trafiła do Szpitala z Bólem w Klatce, a Wróciła ze Złamanym Sercem
— Michał, musisz natychmiast przyjechać do szpitala — głos Agaty drżał, gdy zadzwoniła do mnie o szóstej rano. Wstałem z łóżka, jeszcze nie do końca rozumiejąc, co się dzieje. — Mama ma silny ból w klatce piersiowej, lekarze podejrzewają zawał.
Wybiegłem z mieszkania, nawet nie zdążyłem się ogolić. W drodze do szpitala myślałem tylko o jednym: co, jeśli Danuta umrze? Przecież to ona zawsze była opoką tej rodziny. To ona gotowała dla nas bigos na święta, to ona dzwoniła do Agaty codziennie, pytając, czy nie jest głodna, czy nie potrzebuje pieniędzy, czy nie jest jej zimno. Zawsze mnie trochę irytowała swoją nadopiekuńczością, ale teraz, kiedy mogłem ją stracić, poczułem, jak bardzo jest dla nas ważna.
W szpitalu panował chaos. Agata siedziała na plastikowym krześle, blada jak ściana. Przytuliłem ją, a ona zaczęła płakać. — Lekarze mówią, że to nie był zawał, ale muszą zrobić jeszcze badania. Mama jest przerażona, a tata… — urwała, bo w tym momencie do poczekalni wszedł pan Andrzej, jej ojciec. Wyglądał na zmęczonego i zrezygnowanego. — Danusia nie chce mnie widzieć — powiedział cicho. — Powiedziała, żebym wrócił do domu.
Zamarłem. W naszej rodzinie nigdy nie było wielkich konfliktów, przynajmniej tak mi się wydawało. Ale teraz, w tej sterylnej szpitalnej poczekalni, coś pękło. Agata spojrzała na ojca z wyrzutem. — Tato, co się stało? — zapytała. — To nie jest czas na kłótnie.
Pan Andrzej spuścił głowę. — Twoja mama… ona myśli, że ją zdradzam. Ale to nieprawda. Po prostu… po prostu ostatnio dużo pracuję, wracam późno, nie mam siły na rozmowy. Może powinienem bardziej się starać, ale…
Agata wybuchła płaczem. — Mama zawsze się o ciebie martwiła! Zawsze była sama w tym domu, czekała na ciebie z obiadem, a ty nawet nie zadzwoniłeś, kiedy miała urodziny!
Patrzyłem na nich i czułem się jak intruz. Przypomniałem sobie, jak Danuta zawsze mówiła mi, żebym dbał o Agatę, żebym nie był jak Andrzej, który wszystko zostawia na ostatnią chwilę. Wtedy wydawało mi się to przesadą, ale teraz…
Po kilku godzinach pozwolono nam wejść do Danuty. Leżała na łóżku, podłączona do kroplówki. Była blada, ale uśmiechnęła się na widok Agaty. — Córeczko, nie martw się, wszystko będzie dobrze — powiedziała cicho. — Michał, dziękuję, że przyjechałeś.
Usiadłem przy jej łóżku, a Agata zaczęła opowiadać o naszym synku, który został z babcią. Danuta słuchała, ale widziałem, że jej myśli są gdzie indziej. — Mamo, tata jest na korytarzu. Chce z tobą porozmawiać — powiedziała Agata.
Danuta odwróciła wzrok. — Nie chcę go widzieć. Nie teraz. Nie rozumie, jak bardzo mnie zranił. Przez tyle lat byłam sama, a on nawet nie zauważył, że mnie nie ma. Nawet nie zauważył, że przestałam się śmiać.
Wyszliśmy z sali, zostawiając ją samą. Agata była roztrzęsiona. — Michał, co mamy robić? — zapytała. — Przecież oni zawsze byli razem. Zawsze myślałam, że są szczęśliwi.
Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Wróciliśmy do domu, ale nie mogliśmy zasnąć. Agata płakała całą noc. Rano zadzwonił pan Andrzej. — Michał, muszę z kimś pogadać. Nie wiem, co robić. Danusia mnie nienawidzi. Może rzeczywiście byłem złym mężem. Ale przecież nie zdradziłem jej! Po prostu… życie mnie przerosło. Praca, kredyt, rachunki. Nie miałem siły na czułości.
Słuchałem go i czułem, jak narasta we mnie gniew. — Panie Andrzeju, może czas powiedzieć to Danucie wprost? Może ona potrzebuje usłyszeć, że pan ją kocha, że jest dla pana ważna? — zapytałem.
Zamilkł na chwilę. — Myślisz, że to coś zmieni?
— Nie wiem. Ale jeśli nie spróbujesz, nigdy się nie dowiesz.
Kilka dni później Danuta wróciła do domu. Była cicha, zamknięta w sobie. Agata próbowała ją rozweselić, ale bez skutku. Pan Andrzej chodził jak cień, próbował z nią rozmawiać, ale ona unikała go jak ognia. W końcu, pewnego wieczoru, usiedliśmy wszyscy przy stole. Pan Andrzej wstał i powiedział:
— Danusiu, wiem, że cię zawiodłem. Wiem, że nie byłem dobrym mężem. Ale kocham cię. Naprawdę. Tylko nie umiem tego okazywać. Boję się, że cię stracę.
Danuta spojrzała na niego z łzami w oczach. — Andrzeju, ja już nie wiem, czy potrafię ci wybaczyć. Przez tyle lat czułam się niewidzialna. Myślałam, że umrę, a ty nawet tego nie zauważysz.
Wtedy Agata wybuchła. — Przestańcie! Jesteście moimi rodzicami! Nie możecie się rozstać! — krzyknęła i wybiegła z pokoju.
Siedzieliśmy w milczeniu. Czułem, jak ciężar tej sytuacji przygniata mnie do ziemi. Czy naprawdę można naprawić coś, co psuło się przez lata? Czy wystarczy jedno wyznanie, żeby uleczyć złamane serce?
Minęły tygodnie. Danuta powoli wracała do zdrowia, ale w jej oczach wciąż widziałem smutek. Pan Andrzej starał się bardziej, gotował dla niej obiady, przynosił kwiaty, ale ona była nieufna. Agata próbowała pogodzić rodziców, ale sama była coraz bardziej przygnębiona. Nasz synek pytał, dlaczego babcia nie chce się bawić, dlaczego dziadek śpi na kanapie.
Pewnego dnia Danuta poprosiła mnie o rozmowę. — Michał, powiedz mi szczerze, czy ty kochasz Agatę? — zapytała. — Czy nie boisz się, że kiedyś będziecie jak my z Andrzejem?
Zaskoczyło mnie to pytanie. — Kocham Agatę. Ale wiem, że muszę się starać każdego dnia. Nie chcę, żeby czuła się samotna, jak pani. Obiecuję, że będę o nią dbał.
Danuta uśmiechnęła się smutno. — Tylko nie zapomnij o tym, kiedy życie stanie się trudne. Bo wtedy najłatwiej się oddalić.
Czasem zastanawiam się, czy można naprawdę naprawić relacje, które przez lata były zaniedbywane. Czy wystarczy chcieć, czy potrzeba czegoś więcej? Może najważniejsze to nie przegapić momentu, kiedy ktoś obok nas zaczyna czuć się niewidzialny. Co wy o tym myślicie? Czy można jeszcze uratować ich małżeństwo, czy już za późno?