Moja noc poślubna zamieniła się w koszmar – odkryłam, że mój mąż zabił mojego ojca dla pieniędzy. Oto cała prawda, której nikt się nie spodziewał.
– „Nie płacz już, Marto. To nie twoja wina.”
Głos mojej matki dźwięczał mi w głowie, choć nie było jej przy mnie. Siedziałam na skraju łóżka w hotelowym apartamencie, wciąż w poplamionej łzami sukni ślubnej. Była trzecia nad ranem, a ja nie mogłam przestać drżeć. Za mną, na łóżku, spał mój świeżo poślubiony mąż – Paweł. Spał spokojnie, jakby nic się nie stało. Jakby nie upokorzył mnie przed całą rodziną podczas wesela, jakby nie zniszczył wszystkiego, co miałam.
Telefon zawibrował na stoliku nocnym. Numer nieznany. Wiadomość.
„Przykro mi, że musiałaś przez to przejść. Ale musisz to zobaczyć.”
Pod wiadomością była fotografia. Rozmazana, jakby robiona z ukrycia. Biuro notarialne. Po jednej stronie biurka mój ojciec – świętej pamięci Stanisław Nowakowski, właściciel firmy budowlanej w Warszawie. Po drugiej stronie… Paweł. Mój mąż. Data na dokumencie: 15 marca dwa lata temu. Dwa miesiące przed nagłą śmiercią taty.
Zrobiło mi się zimno. Przecież ojciec zmarł nagle na zawał serca – tak przynajmniej wszyscy mówili. Byłam jego jedyną córką, odziedziczyłam wszystko: firmę, mieszkania, oszczędności. Ale ta fotografia… Co Paweł robił z moim ojcem? Dlaczego podpisywali jakieś papiery?
Kolejna wiadomość:
„Twój ojciec zmienił testament tego dnia. Wszystko miało być twoje tylko wtedy, jeśli wyjdziesz za mąż przed 30-tką. Jeśli nie – cały majątek przechodzi na fundację. Twój mąż o tym wiedział. Twój ojciec mu powiedział. Paweł wszystko zaplanował.”
Czułam, jak świat mi się wali. Przypomniałam sobie każdą chwilę z Pawłem – jak mnie poznał w kawiarni na Mokotowie, jak szybko zdobył moje zaufanie, jak był czuły i opiekuńczy tuż po śmierci taty… Jak szybko poprosił o rękę.
Wtedy usłyszałam jego chrapanie i poczułam do niego obrzydzenie.
Następny SMS:
„Twój ojciec podejrzewał Pawła. Zatrudnił detektywa. Odkrył, że Paweł miał już żonę – tę kobietę w czerwonej sukience z wesela. Paweł obiecał rozwód, przekonał twojego ojca, że cię kocha. Twój ojciec chciał cię chronić i zmienił testament. Ale dwa tygodnie przed śmiercią odkrył prawdę – Paweł nigdy nie zamierzał się rozwieść. Chciał cię wykorzystać dla pieniędzy.”
Zakręciło mi się w głowie.
Ostatnia wiadomość:
„Zawał twojego ojca nie był naturalny. Są dowody. Pracowałem dla twojego ojca. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zadzwoń jutro pod ten numer.”
Nie spałam już tej nocy ani minuty.
O świcie zadzwoniłam pod wskazany numer. Odebrał starszy mężczyzna – mecenas Andrzej Wysocki, dawny prawnik mojego taty.
– Pani Marto… Pani ojciec przewidział wszystko. Zostawił mi instrukcje: jeśli umrze przed zmianą testamentu i jeśli wyjdzie pani za Pawła, mam panią ostrzec i przekazać dowody detektywa.
– Dowody? – zapytałam cicho.
– Tak. Detektyw zebrał nagrania rozmów Pawła z jego żoną, przelewy bankowe za truciznę… Pani ojciec był powoli podtruwany przez kilka miesięcy.
Zamarłam.
– Policja już ma te materiały. Potrzebują tylko pani zeznań.
Odłożyłam słuchawkę i spojrzałam na Pawła, który właśnie się przebudził.
– Coś się stało? – zapytał zaspanym głosem.
– Wiesz dobrze co – odpowiedziałam chłodno.
– O czym ty mówisz?
– O tym, że nigdy mnie nie kochałeś. Że miałeś żonę przez cały czas i że zabiłeś mojego ojca dla pieniędzy.
Zbladł momentalnie.
– To bzdura! Kto ci to powiedział?
– Mam dowody – powiedziałam spokojnie i zaczęłam się pakować.
– Nie możesz odejść! Jesteśmy małżeństwem!
– Nie jesteśmy – spojrzałam mu prosto w oczy – bo twoje poprzednie małżeństwo nigdy nie zostało unieważnione.
Próbował mnie zatrzymać, ale byłam już inną osobą niż ta zagubiona dziewczyna sprzed kilku godzin.
Wyszłam z hotelu i pojechałam prosto na komisariat.
Tam opowiedziałam wszystko: o testamencie, o podejrzeniach taty, o wiadomościach od prawnika i detektywa.
Policja działała błyskawicznie – Paweł został zatrzymany jeszcze tego samego dnia wraz ze swoją żoną-czarną wdową.
Proces trwał pół roku i był szeroko komentowany w mediach. Każdego dnia czułam się coraz silniejsza – choć bolało mnie serce za każdym razem, gdy wspominałam tatę i jego samotną walkę o moje bezpieczeństwo.
Paweł został skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo i oszustwo majątkowe. Jego żona dostała 12 lat za współudział.
A ja? Odbudowałam firmę taty od podstaw. Zatrudniłam detektywa jako szefa ochrony i razem założyliśmy fundację pomagającą kobietom oszukanym przez partnerów.
Często pytają mnie: „Jak mogłaś tego nie zauważyć?”
Nie wiem. Może dlatego, że bardzo chciałam być kochana? Może dlatego, że ufałam ludziom?
Ale wiem jedno: nawet jeśli upadniemy najniżej, możemy się podnieść silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.
Czy wy też kiedyś musieliście odbudować swoje życie po zdradzie? Czy można jeszcze komuś zaufać po takim piekle?