Zamiana mieszkań – czy można zaufać własnej teściowej?
– Naprawdę myślisz, że to sprawiedliwe, Józefino? – zapytałam, a moje ręce, mimo prób zachowania spokoju, drżały na blacie kuchennego stołu. Nad stołem wisiała żarówka o żółtym świetle, podkreślająca zmarszczki zmartwień na twarzy pani Janiny, mojej teściowej. Siedziała naprzeciw, z dłońmi złożonymi jak do modlitwy, a w jej oczach widziałam dobrze znaną dla niej cierpliwość – tę samą, której nienawidziłam, gdy kłóciła się z moim mężem.