Wpuściłam syna i synową do swojego domu po ich wyrzuceniu z wynajmu, a potem sama poczułam się we własnej kuchni jak intruz
Pamiętam dzień, w którym mój syn stanął w progu z walizkami i powiedział, że nie mają już gdzie mieszkać. Przyjęłam ich pod swój dach z litości i miłości, ale z czasem mój dom przestał być moim azylem, a stał się miejscem ciągłego napięcia, wstydu i kłótni. Kiedy w końcu kazałam im się wyprowadzić, serce mi pękało, ale wiedziałam, że jeśli tego nie zrobię, wszyscy się w tym udusimy.