Wróciłam do mieszkania syna i synowej, ale już nie jako darmowa pomoc — po raz pierwszy powiedziałam im, że też mam swoje granice
Wprowadziłam się do syna, bo wierzyłam, że będę częścią rodziny, a nie kimś od gotowania, sprzątania i pilnowania dzieci. Dopiero kiedy wyjechałam do siostry i pierwszy raz od dawna odetchnęłam, zrozumiałam, jak bardzo dałam się zepchnąć do roli, której sama nigdy bym dla siebie nie wybrała. Wróciłam, ale już nie po to, żeby znów milczeć — tylko żeby wreszcie zawalczyć o szacunek.