Po śmierci męża zamieszkałam z rodziną. Kiedy zobaczyłam siniaki córki, usłyszałam: „Nie rób nam problemów”
Po śmierci męża wierzyłam, że pod dachem najbliższych znajdę dla siebie i córki bezpieczne miejsce. Zamiast wsparcia dostałam nakazy milczenia, a moje dziecko zaczęło bać się własnego domu. Musiałam odejść od całej rodziny, żeby wreszcie stanąć po stronie córki.