Kiedy córka powierzyła mi wnuka: Sekrety, które rozbiły naszą rodzinę
– Mamo, muszę jechać do szpitala. Proszę, zostań z Antosiem – głos Agaty drżał, a ja już wiedziałam, że to nie jest zwykła prośba. Było późno, za oknem padał deszcz, a ja czułam, jak serce zaczyna mi bić szybciej.
– Co się stało? – zapytałam, próbując ukryć niepokój.
– Nie mogę teraz mówić. Proszę, przyjedź – odpowiedziała i rozłączyła się.
Nie miałam czasu na rozważania. Wzięłam płaszcz, klucze i pobiegłam przez mokrą ulicę do mieszkania córki. Antoś spał już w swoim łóżeczku, a Agata stała w przedpokoju z torbą w ręku. Jej oczy były czerwone od płaczu.
– Wszystko będzie dobrze – powiedziałam cicho, choć sama nie byłam tego pewna.
Zostałam z wnukiem na kilka dni. Agata nie dzwoniła, nie pisała. Każdego ranka sprawdzałam telefon z nadzieją na wiadomość. W międzyczasie próbowałam zająć się domem i Antosiem, ale coś nie dawało mi spokoju. W kuchni znalazłam list na stole – adresowany do mnie. „Mamo, jeśli to czytasz, znaczy, że nie mogłam ci powiedzieć wszystkiego w twarz…”
Ręce mi zadrżały. Zaczęłam czytać:
„Wiem, że zawsze myślałaś o mnie jak o silnej kobiecie. Ale od miesięcy żyję w kłamstwie. Michał mnie zdradzał. Próbowałam to ukryć przed Antosiem i przed tobą. Dziś dowiedziałam się, że jego kochanka jest w ciąży. Nie wiem, co robić. Muszę być sama. Proszę, zajmij się Antosiem.”
Czułam, jak świat mi się wali. Michał – mój zięć – zawsze wydawał się taki porządny. Pomagał w domu, bawił się z Antosiem, był uprzejmy dla mnie i dla Agaty. Jak mogłam tego nie zauważyć? Czy byłam ślepa?
Przez kolejne dni próbowałam zachowywać pozory normalności dla Antosia. Gotowałam mu ulubioną zupę pomidorową, czytałam bajki na dobranoc i tuliłam go mocno do snu. Ale w środku czułam narastającą złość i żal – do Michała, do Agaty, a nawet do siebie.
W piątek wieczorem zadzwonił domofon. Michał.
– Dzień dobry, pani Zofio – powiedział cicho, unikając mojego wzroku.
– Czego chcesz? – zapytałam ostro.
– Przyszedłem po rzeczy Antosia… i chciałem porozmawiać.
Nie chciałam go słuchać, ale coś kazało mi go wpuścić. Usiadł przy stole, nerwowo bawiąc się kluczami.
– To prawda? – zapytałam bez ogródek.
Milczał przez chwilę.
– Tak… Przepraszam. To wszystko mnie przerosło. Nie chciałem skrzywdzić Agaty ani Antosia.
– Ale skrzywdziłeś! – wybuchłam. – Jak mogłeś? Po tym wszystkim?
Michał spuścił głowę.
– Nie wiem… Sam siebie nie rozumiem.
W tej chwili poczułam ogromną bezsilność. Przez lata starałam się być dobrą matką dla Agaty i wspierać ją we wszystkim. Teraz widziałam, jak jej świat się rozpada – a ja nie mogłam nic zrobić.
Po wyjściu Michała długo siedziałam w kuchni przy zimnej herbacie. Przypomniały mi się własne młodzieńcze lata i kłótnie z moją matką. Ile razy ukrywałam przed nią swoje problemy? Ile razy udawałam silną tylko po to, żeby jej nie martwić?
Następnego dnia zadzwoniła Agata.
– Mamo… wracam dziś wieczorem. Musimy porozmawiać.
Czekałam na nią z duszą na ramieniu. Gdy weszła do mieszkania, wyglądała na starszą o dziesięć lat.
– Przepraszam, że cię w to wszystko wciągnęłam – powiedziała cicho.
– Jesteś moją córką – odpowiedziałam łamiącym się głosem. – Zawsze będę przy tobie.
Usiadłyśmy razem przy stole. Agata opowiedziała mi wszystko: o podejrzeniach, o kłótniach z Michałem, o tym, jak próbowała ratować małżeństwo dla dobra Antosia. O tym, jak bardzo się bała samotności i jak bardzo czuła się oszukana przez człowieka, któremu ufała najbardziej.
– Nie wiem, co robić dalej – szepnęła na koniec.
Objęłam ją mocno.
– Nie musisz wiedzieć wszystkiego od razu. Najważniejsze, że jesteśmy razem.
Przez kolejne tygodnie próbowałyśmy jakoś poukładać życie na nowo. Pomagałam Agacie z Antosiem, chodziłyśmy razem na spacery po parku i rozmawiałyśmy godzinami o wszystkim i o niczym. Ale coś się zmieniło – między nami pojawiła się nowa szczerość i bliskość, której wcześniej brakowało.
Czasem patrzę na Antosia i zastanawiam się, ile jeszcze tajemnic kryje nasza rodzina. Czy naprawdę znamy tych, których kochamy najbardziej? Czy można przebaczyć zdradę? A może najważniejsze to być razem mimo wszystko?
Może nigdy nie poznamy całej prawdy o sobie nawzajem… Ale czy to znaczy, że powinniśmy przestać ufać?