Moja córka wstydzi się mnie, bo nie mam pieniędzy – czy matczyna miłość naprawdę nie wystarcza?

– Mamo, nie rozumiesz… To nie chodzi tylko o pieniądze, ale… czasem mi po prostu głupio przed teściami. Oni wszystko mogą, a ty… – głos mojej córki, Magdy, drżał, ale nie od żalu. Raczej od irytacji. Stała przede mną w kuchni, z ramionami skrzyżowanymi na piersi, a ja czułam, jakby ktoś wylał na mnie kubeł lodowatej wody.

Nie wiedziałam, co powiedzieć. Przez chwilę patrzyłam na nią bez słowa, próbując zrozumieć, czy naprawdę to usłyszałam. Moja własna córka… wstydzi się mnie? Bo nie mam pieniędzy? Bo nie mogę jej kupić nowego wózka dla wnuczki, tak jak państwo Nowakowie? Bo nie stać mnie na rodzinne wakacje nad morzem?

– Magda… – zaczęłam cicho, ale ona już odwróciła wzrok. – Przecież wiesz, że robię wszystko, co mogę. Zawsze robiłam.

– Wiem, mamo. Ale to nie wystarcza – rzuciła przez zaciśnięte zęby i wyszła z kuchni.

Zostałam sama. Usiadłam przy stole i poczułam, jak łzy napływają mi do oczu. Przypomniałam sobie wszystkie te lata: samotne wychowywanie Magdy po tym, jak jej ojciec odszedł do innej kobiety; praca na dwa etaty, żeby miała wszystko, czego potrzebuje; rezygnacja z własnych marzeń o studiach i podróżach. Wszystko dla niej.

A teraz? Teraz jestem powodem jej wstydu.

Wieczorem długo nie mogłam zasnąć. W głowie wciąż słyszałam jej słowa. „To nie wystarcza”. Czy naprawdę bycie matką to za mało? Czy liczą się tylko pieniądze?

Następnego dnia zadzwoniła do mnie sąsiadka, pani Zofia.

– Pani Haniu, wszystko w porządku? Wygląda pani na przybitą.

Chciałam odpowiedzieć coś banalnego, ale głos mi się załamał.

– Moja córka… powiedziała mi coś strasznego. Że się mnie wstydzi, bo nie mam pieniędzy.

Pani Zofia westchnęła ciężko.

– Dzieci teraz są inne. Wszystko porównują. Ale proszę pamiętać: pieniądze to nie wszystko.

Chciałam jej uwierzyć. Naprawdę chciałam. Ale kiedy wieczorem Magda wróciła po wnuczkę i nawet na mnie nie spojrzała, poczułam się jak powietrze.

Kilka dni później spotkałam Magdę na rynku. Stała z teściową – elegancką panią Nowakową w futrze i złotych kolczykach. Obie śmiały się głośno. Kiedy podeszłam bliżej, Magda nagle spoważniała.

– Dzień dobry – powiedziałam cicho.

Pani Nowakowa uśmiechnęła się szeroko:

– O, to pani jest mamą Magdy! Słyszałam tyle dobrego o wnuczce! Proszę koniecznie przyjść do nas na kawę!

Magda spuściła wzrok i udawała, że czegoś szuka w torebce.

– Może innym razem – wymamrotała.

Poczułam się upokorzona. Jakbym była kimś gorszym tylko dlatego, że nie mam pieniędzy na drogie prezenty czy wyjazdy do SPA.

Wróciłam do domu i długo płakałam. Przypomniały mi się czasy, gdy Magda była mała i przytulała się do mnie przed snem. Gdy mówiła: „Mamusiu, jesteś najlepsza na świecie”. Co się stało z tą dziewczynką?

Przez kolejne tygodnie nasze kontakty były coraz rzadsze. Magda coraz częściej spędzała czas u teściów. Widziałam zdjęcia na Facebooku: rodzinne obiady przy ogromnym stole, wyjazdy do Zakopanego, prezenty dla wnuczki. Ja dostawałam tylko krótkie wiadomości: „Nie dam rady dziś podjechać”, „Jestem zajęta”.

Pewnego dnia przyszła do mnie sąsiadka z parteru.

– Pani Haniu, widziałam Magdę z teściową na zakupach. Tak się chwaliła tymi prezentami dla wnuczki…

Zacisnęłam pięści. Czy naprawdę jestem gorsza? Czy całe moje życie było nic niewarte?

Wieczorem zadzwoniłam do Magdy.

– Cześć, córeczko… Chciałabym cię zobaczyć. Może przyjdziesz jutro na obiad?

– Mamo… Nie wiem… Może innym razem – odpowiedziała chłodno.

Nie wytrzymałam:

– Magda, powiedz mi szczerze: czy naprawdę się mnie wstydzisz?

Po drugiej stronie zapadła cisza.

– Mamo… Po prostu… Chciałabym czasem mieć normalną rodzinę. Taką jak u Tomka. Tam wszystko jest łatwiejsze.

Zamarłam. Normalną rodzinę? Czyli jaką?

– Myślisz, że pieniądze to wszystko? Że one zastąpią miłość?

– Nie wiem… Może tak – odpowiedziała cicho i rozłączyła się.

Tej nocy nie spałam ani minuty. Wstałam rano z opuchniętymi oczami i spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Zobaczyłam zmęczoną kobietę po pięćdziesiątce, z siwymi włosami i zmarszczkami wokół oczu. Ale też zobaczyłam matkę, która nigdy się nie poddała.

Postanowiłam napisać list do Magdy:

„Córeczko,
Wiem, że nie mogę dać Ci tyle pieniędzy co teściowie. Ale dałam Ci wszystko inne: miłość, wsparcie i całe swoje życie. Jeśli to za mało – przepraszam. Ale ja już więcej nie potrafię.
Kocham Cię,
Mama”

Nie wiem, czy ten list coś zmienił. Magda odezwała się dopiero po tygodniu:

– Mamo… Przepraszam za wszystko. Może kiedyś to zrozumiem.

Nie płakałam już wtedy. Byłam spokojna jak nigdy wcześniej.

Czasem myślę: czy naprawdę zawiodłam jako matka? Czy dzisiaj liczą się tylko pieniądze? A może to świat wokół nas tak bardzo się zmienił? Co wy o tym sądzicie?